Koniec wakacji od historii
Porządek, który zbudował polski cud gospodarczy po 1989 roku, przestał istnieć. Ponad trzy dekady cieszyliśmy się cieplarnianymi warunkami w ramach Pax Americana – żyliśmy w świecie zdominowanym przez zjednoczony Zachód i rosnącą w siłę liberalną demokrację. Ten czas minął bezpowrotnie. Próba obrony status quo i trzymania się modeli biznesowych, które działały przez ostatnie kilkadziesiąt lat, to dziś recepta na porażkę. Zmieniła się technologia, przetasowały się globalne konstelacje sił i popękały łańcuchy dostaw. Jesteśmy w epicentrum nakładających się na siebie rewolucji: technologicznej, społecznej i tej największej – geopolitycznej.
Geopolityka przestała być niszowym, telewizyjnym spektaklem czy uniwersytecką teorią. Dziś wchodzi do Waszych arkuszy finansowych z siłą taranu, stając się bezwzględną operacyjną koniecznością. Planowanie strategiczne wymaga tworzenia scenariuszy opartych na pytaniu „ co jeśli?”.
Zastanówcie się, jak na Wasz biznes wpływa destabilizacja strategicznych punktów, takich jak Cieśnina Ormuz. Ewentualne napięcia w tym regionie natychmiast uderzają w rynki surowcowe i ceny ropy. Z perspektywy rynkowej korzysta na tym przede wszystkim Rosja. Tymczasem Chiny, które przez lata budowały rezerwy niczym tamy przeciwpowodziowe, są zabezpieczone surowcowo na około pół roku. Indie również sprawnie negocjują ciągłość dostaw z państwami takimi jak Iran. A co to oznacza dla firm w Europie? Stary Kontynent traci w każdym scenariuszu. Odcięcie od taniego surowca oznacza drastyczny wzrost kosztów transportu i produkcji, a w konsekwencji – dramatyczny spadek konkurencyjności europejskich towarów eksportowych.
Europa jest dziś dociśnięta do ściany. Mierzymy się z kruchością konsensusu społecznego, widmem wojny konwencjonalnej, wojną informacyjną i hybrydową oraz niesłabnącą presją migracyjną. Na poziomie biznesowym dochodzi do tego ryzyko europejskiego przeregulowania i przerzucania kosztów transformacji na słabszych graczy na rynku. Z kolei za oceanem, w Stanach Zjednoczonych, potężna polaryzacja polityczna i kampania wyborcza skutkują zauważalnym ograniczaniem zaangażowania zewnętrznego, „ latynizacją” priorytetów oraz widocznym powrotem do Doktryny Monroe’ a – czyli zamykaniem się w granicach własnej, zachodniej hemisfery.
Uwięzieni w informacyjnych bańkach
Jak w tak nieprzewidywalnym środowisku podjąć trafną decyzję menedżerską? Podstawą jest odpowiednia diagnoza, a z tą mamy dziś gigantyczny problem. Obserwuję postępującą asymetrię – otaczająca nas rzeczywistość staje się niezmiernie skomplikowana, podczas gdy narzędzia służące do jej opisu są coraz prostsze i bardziej powierzchowne. Zjawisko to, zdiagnozowane w 2011 roku przez Eliego Parisera, nazywamy „ bańkowaniem”.
Zostaliśmy zamknięci w bańkach informacyjnych przez algorytmy mediów społecznościowych, które bezlitośnie odcinają nas od niewygodnych danych, podsuwając jedynie to, co potwierdza nasze z góry założone tezy. To samo dotyczy baniek
smart-magazine. pl
11