SMART Business 2/2026 | Page 57

nych finansowo spadł z 85 do 71 proc., a w spożywczej z 78 do 66 proc. W obu przypadkach przybyło przedsiębiorstw o podwyższonym ryzyku płatniczym lub już wpisanych do KRD. Najbardziej rzetelną gałęzią pozostaje naprawa, konserwacja i instalowanie maszyn i urządzeń. Tylko niecałe 5 proc. takich firm znajduje się w grupie „ alarmowej”.
– W przemyśle opóźnienia w płatnościach rzadko są odosobnionym problemem jednej firmy. Zwykle bardzo szybko przechodzą na kolejnych uczestników łańcucha dostaw: producenta komponentów, firmę transportową, leasingową, dostawcę czy podwykonawcę. Dlatego ważny jest czas reakcji. Im dłużej przedsiębiorstwo zwleka z dochodzeniem należności, tym maleje szansa, że dłużnik ureguluje należność – podkreśla Jakub Kostecki, wiceprezes zarządu firmy windykacyjnej Kaczmarski Inkasso. Najwyższe kwoty do odzyskania od przedsiębiorstw przemysłowych mają instytucje finansowe – banki, firmy leasingowe, ubezpieczeniowe i zarządzające wierzytelnościami – to 804,2 mln zł. Kolejni są dostawcy energii – 134,9 mln zł, przedsiębiorstwa budowlane – 50,3 mln zł oraz operatorzy telefonów, Internetu i telewizji – 30,3 mln zł.
Ponad 40 proc. długu przypada na małe firmy przemysłowe
Zakłady przemysłowe w Polsce to nie tylko wielkie fabryki, ale także małe firmy pracujące na ich zlecenie. Jednoosobowe działalności gospodarcze stanowią ponad połowę( 55 proc.) wszystkich podmiotów z tego sektora notowanych w KRD. Widnieje ich tam 12,9 tys. Odpowiadają za 43 proc. długu, to jest 582,2 mln zł. Z kolei spółki prawa handlowego nie zapłaciły 767 mln zł, a suma rozkłada się na 10,6 tys. takich podmiotów. Ich przeciętny dług jest o ok. 60 proc. wyższy niż w JDG-ach i sięga 72,6 tys. zł. Problem z regulowaniem zaległości jest więc masowy w małym przemyśle, ale finansowo poważniejszy w większych przedsiębiorstwach.
Producenci zwlekają z windykacją
Firmy produkcyjne też mają swoich dłużników, którzy – według danych KRD – są im winni 318,7 mln zł. To jednak tylko wierzchołek góry lodowej, bo nie wszyscy producenci wpisują nierzetelnych płatników do rejestru. Nierzadko zwlekają z wpisem czy windykacją z obawy przed utratą kontraktu, zwłaszcza gdy współpraca trwa od lat albo dotyczy dużych zamówień. To zrozumiałe, ale bardzo ryzykowne podejście.
– Miękka windykacja nie musi oznaczać zerwania umowy handlowej. Może być naturalnym elementem zarządzania płynnością finansową. Przy rosnących kosztach, zapasach finansowanych z własnej kieszeni i długich terminach płatności przemysł powinien dziś szczególnie pilnować nie tylko sprzedaży, ale też tego, kiedy pieniądze faktycznie trafiają na konto – ocenia Jakub Kostecki.
Największym problemem są wzajemne długi branży, bo firmy przemysłowe zalegają innym firmom z tego sektora 87,9 mln zł. Przedsiębiorstwa budowlane są im winne 83,8 mln zł, a handlowe 61,4 mln zł.
Opracowanie: KRD
smart-magazine. pl
57