Pomoc wypłacano w dwóch etapach: Tarcza 1.0( od końca kwietnia do lipca 2020 r.) oraz Tarcza 2.0( przełom 2020 i 2021 r.). Z tych programów skorzystało około 360 tysięcy firm z sektora mikro, małych i średnich przedsiębiorstw, a łączna skala wsparcia wyniosła 39 miliardów złotych.
DJ: Ile firm jest obecnie objętych postępowaniami o zwrot tych środków?
ŁC: Dokładna liczba nie jest publicznie znana, ponieważ PFR w pierwszej kolejności kieruje wezwania do zwrotu, a tych danych nie podaje się oficjalnie. Jeśli jednak chodzi o same pozwy sądowe, to na ten moment mamy do czynienia z około 16 tysiącami spraw skierowanych przeciwko przedsiębiorcom.
Weryfikując komunikaty PFR-u oraz liczbę postępowań reklamacyjnych i wyjaśniających, jesteśmy w stanie szacować, że wezwań do zwrotu wysłano między 30 a 40 tysięcy. To ogromna skala; można to uznać za działanie masowe. Trudno wskazać inną instytucję, która kiedykolwiek jednocześnie skierowała tyle pozwów przeciwko Polakom.
DJ: Z jednej strony wydaje się to zrozumiałe – PFR po czasie weryfikuje prawidłowość przyznanej subwencji. Program był przecież tworzony w pośpiechu, by uniknąć szoku gospodarczego podczas lockdownu.
ŁC: Zgadza się. Program miał pompować środki do gospodarki bardzo szybko, dlatego bazował głównie na oświadczeniach przedsiębiorców. Część danych weryfikowano automatycznie w ZUS-ie czy Urzędzie Skarbowym, sprawdzając spadek obrotów czy poziom zatrudnienia. To był bardzo trudny okres dla firm pod kątem płynności i te środki rzeczywiście wtedy pomogły. Problem pojawił się później.
PFR powołał komórkę antyfraudową, która miała zdiagnozować nadużycia. O ile Fundusz świetnie poradził sobie z wypłatą środków, o tyle zupełnie nie był przygotowany na rzetelne rozpoznawanie reklamacji i weryfikację następczą. Wiele organizacji nie otrzymało subwencji przez błędy algorytmów, które wskazywały np. nieistniejące zaległości w ZUS-ie. Firmy dostawały odmowy bez podania przyczyny, bo PFR nie miał wystarczającej liczby pracowników, by dokumenty zweryfikował człowiek, a nie maszyna. Później, gdy komórka zaczęła działać, stworzono algorytmy do wytypowania przedsiębiorców, którzy zdaniem Funduszu dopuścili się nadużyć.
DJ: Jakie sytuacje były uznawane za nadużycia w oczach PFR-u?
ŁC: Przykładem są firmy, które dokonywały korekt w deklaracjach VAT. To grupa kilku tysięcy podmiotów. PFR zastosował tu uproszczony mechanizm: skoro algorytm wykazał korektę, to znaczy, że doszło do nadużycia i wysyłamy wezwanie. Nikt po stronie Funduszu nie sprawdzał, czy te korekty faktycznie wpłynęły na wysokość subwencji lub czy były niezgodne z prawem.
Firmy często korygowały deklaracje z przyczyn technicznych, np. stosując ulgę na złe długi, co obniżało wykazany obrót w VAT, ale nie zmieniało realnego przychodu w księgach rachunkowych. PFR stał się głuchy na takie wyjaśnienia. Podtrzymywał decyzje i składał pozwy, ignorując argumentację przedsiębiorców. smart-magazine. pl
21