SMART Business 2/2026 | Page 25

oraz produktów tak zwanego podwójnego zastosowania.
Przedsiębiorcy nad Dnieprem w pewnym sensie przyzwyczaili się do nowej wojennej rzeczywistości. Zamiast trwać w paraliżu, rynek funkcjonuje, a lokalni właściciele firm zmagają się na co dzień z zupełnie innymi wyzwaniami. Na pierwszy plan wysuwają się dramatyczne braki kadrowe. Są one bezpośrednim efektem masowej emigracji oraz powoływania zarówno mężczyzn, jak i kobiet w szeregi armii. W tle majaczą stare, dobrze znane problemy, czyli uciążliwa biurokracja i korupcja, z którymi ukraińskie władze podejmują otwartą walkę.
Wszystko to nie zatrzymuje jednak ogromnego zrywu inwestycyjnego, który jest napędzany w pierwszej kolejności przez samych inwestorów ukraińskich. Zauważalny kapitał płynie szerokim strumieniem do energetyki, która uchodzi za pion wybitnie poszkodowany, a także w odbudowę i tworzenie zupełnie nowej logistyki.
Nowa mapa logistyki i wpływ autostrady A4
Przedwojenna mapa transportowa Ukrainy przestała istnieć. Aż do 2014 roku przez to terytorium przebiegały trzy główne transeuropejskie korytarze drogowe. Dziś to wyłącznie pieśń przeszłości, a cały system zaopatrzenia towarowego budowany jest od nowa, koncentrując się na dwóch nowych kierunkach. Pierwszy z nich, o nieco mniejszej skali, prowadzi przez Rumunię. Zaraz za ukraińską granicą, wokół miasta Czerniowce, w błyskawicznym tempie wyrastają nowe składy logistyczne. Szlak ten posiada jednak kolosalny mankament, z którym nie wygrają żadne inne czynniki – na terytorium rumuńskim brakuje autostrad, a przewóz towarów utrudniają góry.
Właśnie dlatego to Polska staje się naturalnym hubem logistycznym dla ukraińskiego biznesu. Krajowa autostrada A4 oraz szeroki tor prowadzący bezpośrednio ze Sławkowa do Ukrainy działają jak potężny stymulator rozwoju infrastruktury. Z ukraińskiej strony ruszyły prężne projekty inwestycyjne, w ramach których budowane są centra logistyczne z tak zwanymi suchymi magazynami, wielkie stacje do przeładunku kontenerów, a także specjalistyczne mroźnie obsługujące przemysł spożywczy. Oczywiście incydentalnie granica potrafi się „ zatkać”, jednak są to na ogół efekty lobbingu oraz gier politycznych poszczególnych grup, a w ostatnim czasie sytuacja na przejściach wyraźnie się uspokoiła.
Urzędowo-celne pole minowe
Polscy przedsiębiorcy, na co dzień funkcjonujący w luksusie unijnej strefy wolnego handlu, często wpadają w pułapkę własnych przyzwyczajeń. Jesteśmy systemowo uwarunkowani do tego, by załadować towar na przysłowiowego Żuka, wysłać go prosto do Włoch, a odpowiednią fakturę przesłać po prostu mailem. W przypadku Ukrainy taka nonszalancja to prosta droga do zablokowania kapitału. Z punktu widzenia polskich urzędów celnych eksport na wschód to wysyłka do tak zwanego kraju trzeciego, co oznacza wyjście poza Unię Europejską i poddanie się całemu szeregowi wymagań celnych.
Zdecydowanie trudniej robi się po przekroczeniu fizycznej granicy państwowej.
smart-magazine. pl
25