może ukryć się w niższej cenie sprzedaży. Samochód, który w dobrym stanie można byłoby sprzedać za 50 tys. zł, po kilku latach zaniedbań spieniężymy za 40 tys. zł. Dziesięć tysięcy zniknęło w obu przypadkach – różnica polega tylko na tym, gdzie ten koszt został pokazany.
Duża część problemów związanych ze zwrotem wynika z braku przygotowania. Proces nie powinien zaczynać się w dniu, w którym pracownik podjeżdża nieumytym samochodem, zostawia kluczyki i pyta, gdzie czeka nowe auto. Do zwrotu warto przygotowywać pojazd nawet dwa miesiące wcześniej: sprawdzić szkody, zgłosić je, wykonać potrzebne naprawy i poznać standard oceny stanu samochodu zapisany w umowie.
Brak takiej procedury potrafi być bardzo kosztowny. W praktyce spotkałem przypadek, w którym za zwrot czterech samochodów firma otrzymała fakturę na 170 tys. zł. Problem pojawił się na końcu, ale jego źródło znajdowało się znacznie wcześniej – w braku przygotowania użytkowników i kontroli stanu aut.
Jedna flota nie musi oznaczać jednego modelu
Nie ma również powodu, dla którego wszystkie samochody w przedsiębiorstwie miałyby być finansowane w ten sam sposób. Duża część floty jest stosunkowo przewidywalna. Wiemy, ilu handlowców, serwisantów czy menedżerów będzie korzystało z samochodów przez kilka kolejnych lat. W tym obszarze mogą sprawdzić się zakup, leasing albo wynajem długoterminowy.
Druga część potrzeb jest bardziej dynamiczna. Zależy od projektów, kontraktów czy sezonowości. Tutaj większą wartość może mieć wynajem średnioterminowy. Są też samochody specjalistyczne – na przykład chłodnie – przy których firmy wynajmujące mogą mniej chętnie przejmować ryzyko ze względu na trudniejszą do przewidzenia wartość pojazdu i sposób jego późniejszej sprzedaży.
Dlatego w wielu przedsiębiorstwach najbardziej racjonalny może być model hybrydowy. Nie chodzi o wybór jednej metody finansowania dla całej organizacji, ale o dopasowanie narzędzia do rodzaju potrzeby. To zmienia także sposób rozmowy o flocie. Pytanie „ kupować czy wynajmować?” jest zbyt proste. Najpierw trzeba odpowiedzieć: jak długo potrzebujemy samochodu, jak przewidywalne jest nasze zapotrzebowanie, jakie ryzyka jesteśmy gotowi pozostawić u siebie i ile naprawdę kosztuje każda z dostępnych opcji.
Dopiero później można porównać zakup, leasing, wynajem długoterminowy i średnioterminowy. Bez policzenia TCO nie powinno być decyzji. Bo ostatecznie firma nie zarządza liczbą samochodów stojących na parkingu. Zarządza mobilnością, kosztami i zdolnością do prowadzenia biznesu.
Artykuł powstał na podstawie webinaru „ Flota, która nie zamraża kapitału firmy”. Prelegenci: Krzysztof Sosnowski z firmy Total Fleet Solutions, Tomasz Czerwiński z firmy Kaizen Rent, Janusz Szyszko z firmy Navigo Finance.
Pełne nagranie wraz z pogłębionymi analizami finansowymi pobierzesz TUTAJ.
smart-magazine. pl
89