na złocie – od jednostek w funduszach ETF, przez certyfikaty, aż po tokeny oparte na technologii blockchain. Dla dynamicznego przedsiębiorcy cyfrowy zapis wydaje się wygodniejszy i tańszy w obsłudze niż fizyczna logistyka rynków kruszcowych. Krytycy wskazują jednak, że „ cyfrowe złoto” to wciąż tylko roszczenie wobec instytucji finansowej. Gdzie przebiega dziś granica między optymalizacją procesu a bezpieczeństwem?
PM: Żyjemy w świecie, w którym niemal wszystko stało się cyfrowe. Płacimy telefonem, podpisujemy kontrakty elektronicznie, inwestujemy przez aplikacje, a oszczędności firmowe to coraz częściej po prostu cyfrowy zapis na ekranie. Umówmy się – to jest gigantyczna wygoda i dziś żaden nowoczesny biznes nie mógłby bez tego sprawnie funkcjonować.
Jednocześnie im bardziej nasz świat jest zdigitalizowany, tym większą wartość zyskują aktywa, które są namacalne. I nie mówię tu tylko o złocie – to widać też na rynku nieruchomości, dzieł sztuki czy przedmiotów kolekcjonerskich. Ludzie biznesu coraz częściej szukają po prostu czegoś, co jest realne, niezależne i nie przestanie istnieć w wyniku awarii systemu, braku dostępu do internetu lub problemów operatora platformy.
Oczywiście instrumenty finansowe oparte na cenie kruszcu – czy to fundusze ETF, certyfikaty, czy rozwiązania oparte na technologii blockchain – mają swoje bardzo ważne miejsce na rynku. Są płynne, wygodne i pozwalają na błyskawiczną reakcję. Ale trzeba mieć pełną świadomość jednej rzeczy: w większości tych przypadków nie jest się właścicielem konkretnej sztabki, a jedynie instrumentu finansowego, którego wartość opiera się na zobowiązaniu jakiejś instytucji.
Fizyczne złoto działa na zupełnie innych zasadach. Kupując sztabkę czy monetę, kupuje się namacalną wartość. To aktywo nie jest niczyim długiem ani zobowiązaniem – ani banku, ani funduszu, ani żadnej platformy technologicznej. Jego istnienie nie zależy od awarii serwerów, braku dostępu do internetu czy kondycji emitenta. I ta całkowita niezależność od systemu finansowego to dla wielu przedsiębiorców jedna z najważniejszych zalet.
To nie oznacza oczywiście, że świat cyfrowy i fizyczny mają ze sobą walczyć. Wręcz przeciwnie, one mogą i powinny się świetnie uzupełniać. Jestem przekonany, że w najbliższych latach kluczem do sukcesu będzie właśnie zachowanie zdrowej równowagi między tym, co w chmurze, a tym, co w sejfie. Nowoczesne narzędzia cyfrowe dają nam dynamikę i płynność w codziennych operacjach, z kolei fizyczne złoto wnosi do całego portfela twardy element stabilizacji i pełnej kontroli.
Złoto nie jest żadnym wrogiem nowoczesnych technologii. Ono jest ich naturalnym, zdroworozsądkowym uzupełnieniem. Bo nawet w erze sztucznej inteligencji, automatyzacji i cyfrowych finansów istnieją wartości, które najlepiej chroni to, co na koniec dnia można po prostu wziąć do ręki.
DJ: Dziękuję za rozmowę.
smart-magazine. pl
99