SMART Business 4/2025 | Page 67

Dominik Jańczak: Jesteście specjalistami od obsługi procesów biznesowych w przedsiębiorstwach przemysłowych. Jakie procesy najczęściej kuleją w polskich firmach i z czego wynikają najbardziej powszechne problemy?
Wojciech Szywalski: Odpowiedź na to pytanie zależy od rozmiarów i dojrzałości danej organizacji. Natomiast typowe problemy, które powtarzają się najczęściej, to kwestie związane z logistyką wewnętrzną. Przykład? Regularnie spotykam się z nieopisanymi polami odkładczymi, o których wiedzą tylko niektórzy pracownicy związani z planowaniem produkcji. To natychmiast przekłada się na problemy typu: gdzie są półprodukty oraz czy realizujemy produkcję na czas. Często okazuje się, że półprodukty są, ale ktoś odstawił je gdzieś pod ścianę i nikt inny o tym nie wie. W takich sytuacjach mamy zamrożone miliony złotych w zawyżonych stanach magazynowych w stosunku do naszych możliwości produkcyjnych.
Drugim poważnym wyzwaniem jest planowanie i harmonogramowanie produkcji. To prawdziwe crème de la crème problemów produkcyjnych. Z jednej strony musimy zaplanować procesy tak, żeby zrealizować zlecenia na czas i dostarczyć je klientowi, a z drugiej ułożyć harmonogram w sposób najbardziej efektywny kosztowo przy aktualnie dostępnych zasobach. I tu pojawiają się największe trudności. Wiąże się to z tym, że w wielu miejscach króluje jeszcze Excel. Nawet w organizacjach, które mają świetne systemy … ale te systemy po prostu ze sobą nie współpracują albo są na tyle sztywne, że nie odzwierciedlają realnych procesów funkcjonujących w firmie. Excel staje się wtedy takim pomostem między rzeczywistością a tym, co istnieje na poziomie systemowym.
DJ: To coś, co boli mnie szczególnie w rozmowach z przedstawicielami polskiego biznesu. Słowami roku są dziś sztuczna inteligencja i machine learning, a my w kontekście rozwiązań cyfrowych nie jesteśmy nawet blisko aktualnych trendów.
WS: Żeby nie było nieporozumień – Excel to fantastyczny kawałek oprogramowania. Mój zespół i ja jesteśmy jego wielkimi fanami. Tylko że na pewnym poziomie skomplikowania procesów to jak posługiwanie się kalkulatorem – można tu i teraz na szybko coś przeliczyć, ale jeżeli ma to być element całości, która funkcjonuje i jest powtarzalna, to już nie wystarcza.
Warto też wspomnieć o problemach z kalkulacją kosztów produkcji. Wiele firm ma trudności ze zrozumieniem, która produkcja jest rentowna, a które wyroby przynoszą straty. Do tego dochodzą kulejące procesy komunikacyjne wewnątrz organizacji, szczególnie na styku biznes-produkcja.
Przyczyną tych problemów, zwłaszcza w sektorze małych i średnich przedsiębiorstw, bywa często bardzo szybki wzrost organizacji, za którym nie nadąża rozwój kultury organizacyjnej. Procesy, które działały w firmie 50-osobowej, nie są adekwatne w organizacji zatrudniającej 250 pracowników. Wszystko to przekłada się na brak rozsądnie przeprowadzonej cyfryzacji – w organizacjach funkcjonuje wiele niezintegrowanych systemów albo nie ma ich wcale. W efekcie panuje chaos.
smart-magazine. pl
67