SMART Business 5/2025 | Page 51

Polski transport drogowy towarów to nie tylko koło zamachowe naszej gospodarki, ale od lat także jeden z filarów logistyki w całej Europie. Nasi przewoźnicy przewożą więcej niż Niemcy i Francuzi, a dzięki swojej elastyczności, konkurencyjności i zaangażowaniu budowali reputację niezawodnych partnerów – zarówno w dostawach lokalnych, jak i na trasach międzynarodowych.
Wchodzimy w 2026 rok z nową dynamiką. Rośnie liczba frachtów, krajowy rynek się rozwija, a wiele firm notuje rekordowe przebiegi. Zleceń nie brakuje, a zapotrzebowanie na transport – mimo presji kosztowej – nie maleje. To moment, w którym polscy przewoźnicy mają szansę ponownie pokazać, że są nie tylko siłą roboczą Europy, ale również dojrzałym i elastycznym partnerem w międzynarodowych łańcuchach dostaw.
Tym bardziej niepokojące jest to, że tak wiele firm transportowych mimo dobrej kondycji operacyjnej zaczyna mieć problem z dostępem do finansowania. Banki zaczynają się cofać, wydłużają się terminy analiz kredytowych, rośnie liczba decyzji odmownych. Przedsiębiorcy, którzy jeżdżą, pracują, zatrudniają ludzi i fakturują regularnie, słyszą nagle: „ niestety, nie spełniają Państwo naszych wymogów scoringowych”.
Co robić w sytuacji, gdy firma działa, ale brakuje płynności? Jak przetrwać, jeśli system finansowy nie nadąża za realiami branży? W tym artykule pokażę, że dostęp do kapitału nie musi oznaczać długu, a płynność niekoniecznie zależy od decyzji banku.
Branża dławi się zadłużeniem
W 2025 roku całkowite zadłużenie sektora TSL osiągnęło poziom 16,4 miliarda złotych, co samo w sobie stanowi sygnał alarmowy. Największy udział w tym długu ma transport drogowy towarów – aż 1,3 miliarda złotych.
Wśród wszystkich dłużników dominują jednoosobowe działalności gospodarcze, których łączny dług wynosi już 932,6 miliona złotych. Co więcej, średnie zadłużenie jednego przewoźnika systematycznie rośnie – z poziomu 46,6 tys. zł w roku ubiegłym do ponad 50,9 tys. zł w bieżących dwunastu miesiącach. To kwota, która dla małej firmy transportowej oznacza często kilka niespłaconych rat leasingowych, zaległości w ZUS-ie lub nieopłacone faktury za paliwo. Patrząc geograficznie, najgorsza sytuacja panuje w województwach mazowieckim, śląskim i wielkopolskim – regionach, które zwykle uchodziły za logistyczne serce Polski.
To już nie jest tylko problem jednostek. To sygnał, że branża znajduje się w kryzysie strukturalnym. Transport drogowy od lat boryka się z niskimi marżami, stale rosnącymi kosztami działalności i nieustannie wydłużającymi się terminami płatności. W przeszłości rynek miał swoje trudne momenty – wejście pakietu mobilności, skoki cen paliw czy pandemia – ale dziś sytuacja wydaje się jeszcze bardziej napięta. Nigdy wcześniej tak wiele firm jednocześnie
smart-magazine. pl
51