SMART Business 5/2025 | Page 91

Historia lubi się powtarzać w zaskakujących miejscach. Pod koniec XIX wieku firma The Rover Cycle Company tworzyła popularne bicykle, które szturmem zdobyły rynek nad Wisłą. Nazwa marki przylgnęła do produktu tak mocno, że dla wielu „ rover” stał się po prostu rowerem. Podobnie było z adidasami, pampersami czy – za sprawą pewnego charakterystycznego przedsiębiorcy – z paczkomatami, które zaczęły oznaczać każdą maszynę do odbioru przesyłek, niezależnie od producenta.
Tego rodzaju eponimy rodzą się wtedy, gdy produkt pojawia się jako pierwszy, działa dobrze i wywołuje medialny szum, który sprawia, że zajmuje całą kategorię. W listopadzie 2022 r. dokładnie to samo wydarzyło się ze sztuczną inteligencją. Narzędzie, które było wcześniej jedynie akademicką ciekawostką, nagle trafiło pod strzechy. Przestało być abstrakcją, a stało się „ czatem”, z którym potrafi porozmawiać każdy. I choć w rzeczywistości istnieje wiele modeli oraz technologii, to w świadomości wielu ludzi AI = ChatGPT. Problem w tym, że takie uproszczenie ma swoją cenę.
FOMO, które zabija rozsądek w firmach
Sztuczna inteligencja zaczęła wyskakiwać dosłownie z lodówek. Eksperci nawołują, żeby wdrażać, korzystać, wsiadać do pędzącego pociągu, zanim odjedzie. To wywołało presję większą niż jakakolwiek wcześniejsza technologiczna moda. Firmy zaczęły zgłaszać się po rozwiązania AI nie dlatego, że ich potrzebowały, lecz dlatego, że … bały się zostać w tyle.
To strach przed tym, że konkurencja wdroży „ coś”, co da jej przewagę. A skoro wszyscy to robią, to my też powinniśmy. Niezależnie od tego, czy ma to sens. Niezależnie od tego, czy odpowiada to na jakąkolwiek realną potrzebę biznesową.
Tymczasem wiele firm – często nieświadomie – sprowadziło wdrożenie sztucznej inteligencji do jednego gestu: dajmy ludziom czat, niech korzystają. To przecież nowoczesne. I szybkie. I tanie. Tyle że równie niebezpieczne, co bezużyteczne.
Nie ma nic złego w tym, że menedżer, marketer czy handlowiec korzysta z ChatGPT, Gemini czy innego modelu po to, by przeanalizować kilka pomysłów, przygotować krótką notatkę, wygenerować grafikę czy przetłumaczyć maila. Sam autor tego tekstu robi to każdego dnia.
Jednak czym innym jest praca indywidualna, a czym innym kluczowe procesy operacyjne firmy. Te drugie wymagają stabilności, kontroli, powtarzalności i bezpieczeństwa. A tego nie daje żadna publiczna aplikacja czatowa.
Ukryty wyciek danych – ryzyko, o którym mało kto mówi
Warto uświadomić sobie prosty fakt: wszystko, co wpisujemy w czacie, staje się
smart-magazine. pl
91