SMART Business 1/2025 | Page 43

w puste niebo. Psychologowie zaobserwowali, że bardzo mała część przechodniów zatrzymywała się, żeby sprawdzić, czemu przygląda się ta osoba. Większość po prostu mijała tamtego mężczyznę patrzącego w niebo. Następnie psychologowie ustawili na rogu ulicy pięć osób wpatrujących się w niebo. Tym razem czterokrotnie więcej przechodniów przystawało, by zrobić to samo. Gdy psychologowie ustawili na rogu 15 osób wpatrujących się w niebo, zatrzymała się prawie połowa przechodniów. Zwiększanie liczby ludzi spoglądających w niebo przekładało się na zwiększanie liczby przechodniów, którzy ich naśladowali.
Klasycznym przykładem niewłaściwej oceny sytuacji przez inwestorów jest bez wątpienia bańka na spółkach internetowych z 1999 i początku 2000 roku. Ludzie stadnie wtedy oszaleli. Inwestorzy indywidualni, podekscytowani wizją olbrzymich zwrotów z akcji spółek tworzących Nową Gospodarkę, dali się uwieść mentalności stadnej. Informacje pozyskiwane z ust znajomych na polu golfowym, od współpracowników, od ludzi, z którymi grało się w karty, to wszystko tworzyło potężne przesłanie, że przez rozwój internetu powstaje nowe bogactwo. Później pojawiły się media społecznościowe, które dodatkowo ułatwiły propagowanie plotek i dezinformacji. Inwestorzy zaczęli kupować akcje wyłącznie dlatego, że ich ceny rosły i inni ludzie na nich zarabiali. Nie przeszkadzało im, że takie wzrosty cen nie znajdowały uzasadnienia w czynnikach fundamentalnych takich jak wzrost dochodów czy dywidend. Jak stwierdził Charles Kindleberger, historyk ekonomii, „ Nie ma nic tak szkodliwego dla samopoczucia i spokoju człowieka jak przyglądanie się, jak znajomy się bogaci”. Robert Shiller, autor bestsellera Irrational Exuberance, zauważył z kolei, że cały ten proces to „ pozytywna pętla sprzężenia zwrotnego”. Początkowy wzrost ceny zachęca kolejne osoby do kupowania, co przekłada się na większe zyski i skłania do wejścia na rynek coraz większej grupy inwestorów. Zjawisko to stanowi kolejny przykład piramid finansowych, opisywanych przeze mnie w rozdziale 4, w kontekście bańki na spółkach internetowych. Problem w tym, że w końcu tych jeszcze większych głupców zaczyna brakować.
Tego rodzaju zachowania stadne nie dotyczą wyłącznie niewykwalifikowanych inwestorów indywidualnych. Zarządzający funduszami inwestycyjnymi również wykazują skłonność do stosowania tych samych strategii i tłumnego rzucania się na akcje tych samych spółek. Harrison Hong, Jeffrey Kubik i Jeremy Stein, trzej liderzy dziedziny finansów behawioralnych, przeprowadzili badanie, dzięki któremu ustalili, że zarządzający funduszami inwestycyjnymi chętniej trzymają w portfelach akcje tych samych spółek, jeżeli takie same portfele posiadają zarządzający z tego samego miasta. Tego rodzaju wyniki pokrywają się z modelem epidemicznym, w ramach którego inwestorzy szybko i nieodwracalnie sami rozsiewają informacje na temat poszczególnych spółek. Tego rodzaju zachowania stadne okazują się mieć koszmarne skutki dla inwestorów indywidualnych. Choć długoterminowe zwroty z rynku akcji są dość korzystne, zwroty wypracowane przez przeciętnego inwestora były istotnie niższe. Wynika to z faktu, że wielu inwestorów kupowało jednostki uczestnictwa w funduszach inwestycyjnych dokładnie wtedy, gdy rynkowe szaleństwo osiągało szczyt. Przez 12 miesięcy, których koniec wypadał w marcu 2000 roku, do funduszy inwestycyjnych trafiło więcej nowych środków niż w którymkolwiek z wcześniejszych okresów. Kiedy jednak w latach 2002 i 2008 rynek dołował, inwestorzy indywidualni dokonywali istotnych wypłat
smart-magazine. pl
43