LUDZIE I BIZNES i moi zięciowie nie chcą o tym słyszeć. Dlatego postanowiłem jedno – muszę bardzo długo żyć. Mam swoje lata, ale zamierzam żyć długo i nie chorować.
Co do tego, co jest trudniejsze – czy wybudowanie hotelu, czy utrzymanie jego prestiżu i świeżości przez 25 lat – to zdecydowanie to drugie. To jest codzienna praca bez przerwy i bez taryfy ulgowej. My robimy wszystko, żeby zdobyć i utrzymać klienta. Mamy duży zespół marketingowy, który naprawdę dokonuje cudów. Ja sam jestem, że tak powiem, pracownikiem marketingu – tańczę, śpiewam, recytuję, piszę wiersze i felietony o hotelu i cateringu, przebieram się i gdziekolwiek mogę, wspominam o naszej firmie. Uważam, że właściciel też powinien być twarzą marki i brać za nią odpowiedzialność, nie tylko w gabinecie, ale i na scenie.
Inna rzecz, że my po prostu się wyróżniamy. Te „ wielkie strzały”, o których wspominałem, to tylko ułamek tego, co robimy, żeby było o nas głośno. My wychodzimy poza standard hotelu konferencyjnego. Robimy duże wydarzenia kulturalne – wystawy, spotkania z artystami, zaproszeni goście ze świata biznesu, nauki, kultury. Przez 14 lat zorganizowałem ich ponad 150. Na sali bywa po 800 osób. Organizujemy koncerty w ramach projektu Forum Humanum Mazurkas. Połowę zaproszeń kierujemy do biznesu, a drugą rozdajemy mieszkańcom w sąsiedztwie hotelu. Wszystko pro publico bono. W Stanach pod miastami w hotelach są rewie – i one na tym zarabiają. My robimy to za darmo, bo to tworzy wizerunek i buduje sympatię do obiektu. A to ważne, bo ludzie dziś nie są wierni hotelom tak jak kiedyś. Kiedyś firma przywiązywała się do jednego miejsca.
Dzisiaj każdy chce spróbować nowego. Dlatego trzeba się wyróżniać.
DJ: Branża hotelarska jest pierwszą, która odczuwa skutki globalnych kryzysów – od pandemii, przez konflikty zbrojne u granic, aż po gwałtowne skoki cen surowców. Dla właściciela dużego obiektu, jakim jest Mazurkas, każdy taki wstrząs to test płynności finansowej i zdolności do błyskawicznej adaptacji. Przedsiębiorcy szukają odpowiedzi na pytanie, jak budować strukturę biznesową, która nie złoży się jak domek z kart w momencie nagłego załamania rynku. Panie prezesie, hotel Mazurkas przetrwał niejeden kryzys gospodarczy i geopolityczny. Jakie mechanizmy bezpieczeństwa finansowego i operacyjnego powinien wdrożyć przedsiębiorca, aby jego hotel był „ odporny na wstrząsy”? Czy dywersyfikacja usług to jedyna recepta, czy może kluczem jest specyficzna konstrukcja kosztów stałych, która pozwala „ przezimować” najtrudniejsze miesiące?
AB: Ja pamiętam jeszcze czasy pracy w Orbisie. Ciągle był jakiś kryzys. Stan wojenny, potem różne załamania gospodarcze. Pamiętam nawet sytuację, kiedy była pryszczyca – krowy chorowały – i nagle nie było turystów. Hotele puste. Biura podróży zamknięte. Tak to działa. Wystarczy jedna informacja i ruch turystyczny zamiera. Co można zrobić? Dywersyfikować.
Nas ratuje to, że nie jesteśmy tylko hotelem. Mamy biuro podróży – szerokie, które obsługuje zarówno indywidualnych klientów, jak i kongresy na 6 czy nawet 10 tysięcy osób. Mamy transport – autokary, mikrobusy, limuzyny. Transport ma trochę inną wrażliwość na kryzysy niż hotel. Kiedy biuro podróży
16 # 1 marzec 2026