ZARZĄDZANIE
Zrozumiał, że jego czas jest najcenniejszy i powinien go poświęcać tylko na te czynności, które naprawdę mają znaczenie i których nikt inny za niego nie zrobi. Całą resztę – tę nudną, powtarzalną robotę – bezlitośnie oddawał innym. To ekstremalny przykład, ale doskonale pokazuje, że delegowanie to nie oznaka słabości, tylko inteligencji i pierwszy krok do tego, żeby Twój biznes pracował dla Ciebie, a nie Ty dla swojego biznesu.
Co można oddać w obce, ale kompetentne ręce?
Nie chodzi o to, żebyś od razu zlecał komuś zarządzanie całą firmą. Zacznij od rzeczy, które najbardziej Cię obciążają, a jednocześnie nie wymagają Twojej unikalnej, strategicznej wiedzy. Co to może być?
1. Zadania powtarzalne i czasochłonne: wszelkie klikanie, wprowadzanie danych,
prosta administracja, umawianie spotkań, robienie researchu w internecie, przygotowywanie prostych raportów. To są rzeczy, które zżerają Twój czas jak mole sweter, a które ktoś inny może zrobić równie dobrze, a może nawet lepiej i szybciej.
2. Zadania, w których jesteś słaby albo których organicznie nienawidzisz. Jeśli na samą myśl o grzebaniu w cyferkach i rozliczaniu faktur dostajesz wysypki albo jeśli tworzenie grafik do social mediów zajmuje Ci pół dnia, a efekt i tak jest mizerny, to znak, że to idealni kandydaci do delegowania. Po co się męczyć i tracić czas na coś, w czym nie jesteś dobry i co wysysa z Ciebie całą radość? Lepiej oddać to komuś, kto to lubi i potrafi.
3. Zadania techniczne, które Cię przerastają( albo na naukę których szkoda Ci czasu): proste prace graficzne( logo, banery, posty do social mediów), pod-
Sprawdź książkę Bizneshacking. Jak odnaleźć się w biznesowej dżungli?
Miał dziewiętnaście lat i pomysł na biznes. Tylko tyle, nic więcej. Zero wolnych środków na koncie, zero wiedzy o prowadzeniu firmy, zero świadomości tego, czym są koszty stałe, czym jest poduszka finansowa, jakie są formy opodatkowania w Polsce. Ponieważ jednak pomysł jego zdaniem był świetny, zarejestrował działalność, uruchomił punkt z kebabem w rodzinnym Białymstoku, zakasał rękawy i rzucił się na głęboką wodę... Szybko poznał smak ciężkiej pracy, pierwszych zysków i pierwszych strat. Przekonał się na własnej skórze, jak to jest wsiąść na karuzelę należności ZUS-owskich i podatkowych, martwić się o odpowiednie zatowarowanie i o to, że zyski firmy nie są tożsame z zarobkami właściciela.
A później przyszła pandemia COVID-19 i wywróciła wszystko do góry nogami...
44 # 1 marzec 2026