lepszą dynamikę i nieporównywalnie niższe koszty eksploatacji.
Komfortowa łódź na autostradowe przeloty
Jak te wszystkie elementy korelują z ogólnym komfortem podróżowania? Tutaj Tiggo 8 potrafi bardzo pozytywnie zaskoczyć. Zawieszenie oparte na kolumnach MacPhersona z przodu i układzie wielowahaczowym z tyłu zestrojono bardzo miękko. Na autostradzie, przy stałych prędkościach, samochód zachowuje się niezwykle przewidywalnie, wręcz majestatycznie falując niczym łódź na wodzie. Wrażenia z jazdy są bliskie autom koreańskim, a układ kierowniczy, choć nieco rozlazły i działający z opóźnieniem( nawet w trybie sportowym), gwarantuje wysokie poczucie bezpieczeństwa.
Znakomity i godny podkreślenia jest komfort akustyczny. Pomimo braku podwójnych, klejonych szyb akustycznych, inżynierowie wykonali kawał świetnej roboty – przy prędkości 140 km / h w kabinie panuje głęboka cisza. Niestety ta sielanka kończy się po zjeździe do miasta. Miękkie nastawy zawieszenia w połączeniu z 19-calowymi felgami nie radzą sobie z poprzecznymi nierównościami. Studzienki, ubytki w asfalcie czy tory tramwajowe są wyraźnie odczuwalne przez pasażerów. Zastrzeżenia można mieć także do 14-głośnikowego systemu audio Sony – mimo znanej marki warstwa muzyczna jest płaska, pozbawiona głębokiego basu i rozczaruje każdego melomana.
Werdykt finansowy – czy to się opłaca?
Chery Tiggo 8 wywołuje u testującego silny stan wewnętrznego zmieszania. Z jednej
strony irytuje ospałą dynamiką, wysokim spalaniem benzyny i dotykową obsługą klimatyzacji. Z drugiej – oferuje gigantyczną przestrzeń, świetne wyciszenie i montaż, jakiego nie powstydziłyby się marki premium.
Ostatecznym argumentem pozostaje jednak bezwzględna matematyka biznesowa. Za 149 tysięcy złotych otrzymujemy fabrycznie nowy, ogromny samochód z pełną gwarancją. Co więcej, importer na start oferuje przedsiębiorcom ubezpieczenie za 1 zł oraz dodatkowy komplet opon za złotówkę. W tych rejestrach cenowych konkurencja praktycznie nie istnieje.
Nie ma już mowy o „ chińskiej tandecie”, którą pamiętamy z pierwszych prób podboju Europy przez azjatyckie marki. Chery dostarcza dojrzały, bardzo rozsądny produkt. Dla osób, które są w stanie przymknąć oko na brak prestiżowego znaczka oraz ergonomiczne kaprysy, Tiggo 8 może okazać się jedną z najbardziej racjonalnych decyzji zakupowych tego roku. Pod warunkiem, że w arkuszu kalkulacyjnym od razu zaznaczą wersję z napędem hybrydowym.
Bartosz Zalasa
Redaktor naczelny „ Moto Okiem”
smart-magazine. pl
89