Za około 100 tys. zł dostajemy samochód, w którym trudno znaleźć jeden duży element zdradzający budżetowy charakter. Oszczędności są raczej rozproszone.
Nie zmienia to ogólnego odbioru wnętrza. Za około 100 tys. zł dostajemy samochód, w którym trudno znaleźć jeden duży element zdradzający budżetowy charakter. Oszczędności są raczej rozproszone: prostszy fotel pasażera, twardsze tworzywa w mniej widocznych miejscach, przewodowe połączenie telefonu czy brak elektrycznej klapy.
ZS ma przestronne wnętrze, 443-litrowy bagażnik, dobrze zestrojone zawieszenie i układ hybrydowy, który daje jednocześnie 197 KM oraz zużycie paliwa oscylujące podczas testu wokół 6 l / 100 km. Przy tym samochód nie sprawia wrażenia przesadnie skomplikowanego i dobrze odnajduje się przede wszystkim w codziennym, miejskim użytkowaniu.
Nie wszystko jest idealne. Przy większych prędkościach trzybiegowa przekładnia daje o sobie znać, fotel pasażera mógłby mieć większy zakres regulacji, a fabryczne opony nie wykorzystują w pełni możliwości mocnego układu elektrycznego. To jednak raczej lista kompromisów niż problemów, które zmieniałyby ogólną ocenę samochodu.
Przy takim poziomie cenowym ZS przestaje być interesujący tylko dlatego, że jest tani. Największą zmianą jest właśnie to, że stał się po prostu dobrze jeżdżącym, praktycznym i oszczędnym crossoverem, którego cena pozostaje jednym z atutów, ale nie jedynym powodem, żeby się nim zainteresować.
To już nie jest samochód kupowany wyłącznie ceną
Po ponad 700 km nowy ZS zostawia zupełnie inne wrażenie niż model, którym MG rozpoczynało swoją obecność na naszym rynku. Nadal jednym z najważniejszych argumentów pozostaje cena, ale nie musi już być ona usprawiedliwieniem dla pozostałych cech samochodu.
Bartosz Zalasa
Redaktor naczelny „ Moto Okiem”
smart-magazine. pl
85